
5 maja, w związku ze zbliżającym się świętem Niepodległości
Księstwa Sarmacji, nowo powołana Minister Dziedzictwa Narodowego ogłosiła Wielki Konkurs
Jubileuszowy. W przeciągu 15 dni do Ministerstwa napływały prace z całej Sarmacji.
Wprowadzenie dwóch kategorii konkursowych sprawiło, że większa część Naszego społeczeństwa
mogła w konkursie wziąć udział. Temat - Moja Sarmacja - dzięki temu, że był dość ogólny
pozwolił na uzyskanie naprawdę zaskakująco zróżnicowanych obrazów naszej v-Ojczyzny, bo
przecież każdy z Nas postrzega ją inaczej.

Dziś, 25 maja, w Szóstą Rocznicę Niepodległości Księstwa Sarmacji, mam ogromną przyjemność ogłosić wyniki konkursu i rozdać nagrody zwycięzcom, jednak zanim do tego przejdę chciałabym zaprezentować Wam wszystkie prace konkursowe.
Kategoria Graficzna: Konrad de Luna y Euskadi:

Kategoria Literacka: Michał Siduniak:
1.Moja Sarmacja
Ojczyzną moją.
Jej wielki sukces
jest chlubą twoją.
2.Moja Sarmacja
jak to dumnie brzmi.
Potężna Sarmacjo
hołd składamy Ci.
3.Moja Sarmacja
potęga nad wszystko.
Pokłoń się narodzie
Panu w Grodzisku.
4.Moja Sarmacja
to Grodzisk i Almera.
Jej horyzontów i możliwości
oko moje nie pozbiera.
5.Moja Sarmacja
to Gelloni słońce.
Co dzień palące
zawsze gorące.
6.Moja Sarmacja
to Teutońska kraina lwa.
Lud tam odważny
honor liczy się tam.
7.Moja Sarmacja
to Sclavinii brzeg.
Czas tam wolno płynie
życia wolny bieg.
8.Moja Sarmacja
to Baridasu kultura.
Siedziba dostojności
państwo Jedynego Króla.
9.Moja Sarmacja
to Trizondalu sportowa siła.
Państwo z nad Brynki
książęca siedziba.
10.Moja Sarmacja
to TerKoru różnorodność.
Od Czekańskiej ordynacji
do historii Trzyczaszkowa.
11.Moja Sarmacja
to Książę i lud.
On jest naszym panem
my jego pokorny ród.
Kategoria Graficzna: Marek bnt von Thorn-Lipa-Chojnacki:

Kategoria Literacka: Marcin kaw. Komosiński:
Jako, że zgłosiłem swój udział do konkursu z okazji szóstej rocznicy Księstwa Sarmacji, pozwolę sobie
opowiedzieć jak powstała moja kochana ojczyzna, Trizondal. Dla większości mieszkańców v-świata Trizondal
kojarzy się z nanonacją, która jest zlepkiem trzech innych nanonacji. Praktycznie nikt nie zna dokładnej
historii mojego kraju. Nie znają jej dokładnie nawet jego mieszkańcy (!). Postaram się w tym felietonie
naprawić ten kompromitujący błąd.
Wszystko zaczęło się od przejęcia przeze mnie władzy w Zongyi Ludowej. Poprzedni władca tego państwa,
Gerard Szopkowski postanowił zrezygnować z funkcji prezydenta, przekazują mnie pełnię władzy. Zongya była
państwem komunistycznym, co mi jako liberałowi zupełnie nieodpowiadało. Zmieniłem więc ustrój Zongyi na
demokrację i zmieniłem jej nazwę na Zongyjską Republikę Demokratyczną. Przez kolejne tygodnie starałem
się poinformować v-świat o tej transformacji i jednocześnie zainteresować potencjalnych mieszkańców.
Wtedy poznałem Marcela Hansa z Wilkinii oraz Krzysztova von Latoo z Archipelagu Trilandu. Były to
niezwykle aktywne osoby, z którymi od razu znalazłem wspólny język. Wkrótce poznałem również Pawła
de Warnaca z Królestwa Dalmencji. Od tej pory nasze kraje ściśle współpracowały, czego dowodem było
utworzenie Związku Polskich Państw Wirtualnych. Jego zadaniem było wspieranie siebie nawzajem oraz
szukanie nowych mieszkańców. Jako, że nasze kraje nie grzeszyły aktywnością, członkowie ZPPW wpadli
na pomysł połączenia czterech państw w jedno. Ta idea spodobała się władcom Trilandu, Dalmencji oraz
mnie. Jedynie Wilkinia postanowiła odciąć się od tej jakże świetlanej wizji. Czas pokazał jak bolesny
był to błąd. Zapanowała euforia, wszyscy liczyli na stworzenie nowej Sarmacji. W zaledwie kilka dni
powstała strona Królestwa Trizondalu. Nazwa państwa wzięła się od pierwszych trzech liter Trilandu,
Zongyi i Dalmencji. Niestety, pierwsze dni Trizondalu nie napawały optymizmem. Na jego stronę
zarejestrowali się tylko Marcel Hans, Krzysztov von Latoo, Paweł de Warnac i ja. Od razu przystąpiliśmy
do wyboru władcy. Niemal jednogłośnie królem zostałem ogłoszony ja. Było to dla mnie spore wyróżnienie,
pierwsze poważne wyzwanie. Kilka tygodni po wielkim połączeniu akcja reklamowa w końcu przyniosła skutek.
Trizondal stał się jednym z najaktywniejszych krajów polskiego v-świata z 15 aktywnymi obywatelami.
Powstawały nowe instytucje, strony internetowe, formował się rząd. Gdy wydawało się, że Trizondal
stanie się v-światową potęgą, przyszedł poważny kryzys. Spowodował go mieszkaniec o nazwisku Manin.
Zaproponował mi sprowadzeniu kilkunastu nowych mieszkańców w zamian za stanowisko premiera. Jako
niedoświadczony władca uwierzyłem mu i ogłosiłem premierem. Wkrótce zaczął on wprowadzać bezsensowne
zmiany, według własnego widzimisię. Doprowadziło to do przekształcenia Królestwa w Księstwo. Większości
mieszkańców się to nie spodobało i postanowili opuścić Trizondal. Właściwie powtórzyła się sytuacja
z pierwszych dni istnienia państwa. Również Manin wkrótce opuścił kraj, pozostawiając za sobą spaloną
ziemie. Z tego kryzysu nie potrafiliśmy się już samodzielnie podnieść. Wtedy pojawił się Michael von
Lichtenstein, znany obywatel sarmacki. Zaproponował nam, by Trizondal stał się częścią Sarmacji.
Początkowo byłem przeciwny temu pomysłowi, jednak w obliczu tak wielkiego kryzysu musiałem spełnić
wolę mieszkańców.
Historię Trizondalu w Sarmacji znają już chyba wszyscy. Dzięki temu połączeniu Trizondal znów ma
szansę stać się aktywnym państwem i powtórzyć sukces sprzed roku.
Kategoria Graficzna: Paweł Heczko:

Kategoria Literacka: Apolonia s.d. Kuc:
Moja Sarmacja jest bardzo różowa. W pierwszej wersji tekstu po przecinku były słowa
"a świat realny przez nią wydaje się różowszy..". Stwierdziłam jednak po kolejnym przeczytaniu-
pękając ze śmiechu, że nie jest to odpowiednie zdanie.
Kiedy dnia 11 czerwca zarejestrowałam się, no stronie Księstwa Sarmacji, nie spodziewałam się,
że tak bardzo zmieni się moje realne życie. Nie jeden człowiek pewnie pomyśli, przecież to tylko
wirtual, świat oddzielony grubą kreską od tego realnego. Jednak ten i ten tworzą realni ludzie.
Mimo to, iż świat, w którym " wirtualnie żyjemy" jest tylko w naszej wyobraźni i na kilkudziesięciu/set
stronach internetowych, tworzymy wspólnotę ludzi, która świetnie się dogaduje i tworzy coś p
ięknego-Księstwo Sarmacji..
Na początku Sarmacja mnie przeraziła. Przestałam się nią interesować, gdyż stwierdziłam, że cała
ta filozofia "wirtualnego państwa" jest zbyt trudna do opanowania dla mnie. Dopiero po kilku
miesiącach, na skrzynkę pocztową przyszedł e-mial. Przypomnienie o trwających wyborach. Wtedy właśnie
mnie olśniło. Jednak dopiero po kilku chwilach zdałam sobie sprawę o co chodzi, gdyż na początku
myślałam, że to jakaś wielka pomyłka. Księstwo Sarmacji odkryłam na nowo. Mając jedynie 11lt na koncie,
nie mogłam się nawet wyżywić. W stawianiu pierwszych kroków pomógł mi Janek Godowski. Pożyczył mi 40
lt na wyleczenie się. Wtedy była to dla mnie horrendalna kwota. Załatwił mi prace w Srebrnym Rogu.
I tak zaczęła się moja przygoda z Marchią Teutońską.
Sukcesywnie poznawałam nowych ludzi. Najpierw Winheart. Osoba, która najbardziej krytycznie
podeszła do mojego wniosku o obywatelstwo. Teraz ją doskonale rozumiem, ale wtedy na prawdę nie
wiedziałam jak taki wniosek powinien wyglądać. Byłam na nią zła, że o wszystko się czepia. Jednak
pewnego wieczoru, podczas pewnej bezsennej nocy, zrobiła się dostępna i postanowiłam przełamać
"pierwsze lody". Jak się później okazało ta "okropna" Pani Winheart, stała się "kochaną" Win.
Potem poznałam Daniela von Satufena. Wspaniałego chłopaka z nad morza. Który napisał mi, żebym
się nie przejmowała tym co teraz do/o mnie ludzie piszą-początki są zawsze trudne. Następnie
poznałam Morpha, pamiętam te nieprzespane noce i godziny przegadane na skypie. Później moje
"wirtualne" znajomości w bardzo szybkim tempie się rozszerzały. Suszek, Łaski, Magnum, Lipa,
Cezar, Yaraeh,
W pewnym momencie poznałam swojego wirtualnego Tatę- Michalea von Lichtenstein. Swoją wirtualną
Siostrę Edytę i wirtualna Babcie Mariette. Dopiero wtedy świat wirtualny nabrał prawdziwych barw..
W końcu na mojej drodze, stanął JKM Piotr Mikołaj, który wydawał mi się zarozumiałym i bardzo
niedostępnym monarchą. Jeśli chodzi o zarozumiałość, po jednej rozmowie rozwiał wszystkie moje
przypuszczenia. Natomiast niestety z tą niedostępnością moje obawy się sprawdził, choć w trochę
innym znaczeniu. Nasz Kochany Książe nie bywa na gg. A jego opis brzmi: "Od dawna nie używam w
ogóle GG. (..)"
Miałam przyjemność spotkać również innych sarmatów. Dariusza Makowskiego, Kedara, a dla mnie
Błędnego Rycerza, który ślubował bronić mnie na lądzie, w powietrzu..
Jaki ten wirtualny świat jest wspaniały, pozwala nam robić, rzeczy które realnie są nie wykonywalne.
Mój wirtualny świat, nabrał sensu. Mam kochającego Dziadka, Ojca, dwóch Braci
A teraz niedawno
do mojej szczęśliwej rodziny dołączył mój wirtualny maż- Daniel Chojnacki. Wzięliśmy ślub w obrządku
celtyckim. W dniu święta ognia- Beltaine.
Dzięki Sarmacji założyłam różowe okulary i patrzę na świat zupełnie inaczej. Te różowe okulary
stworzyli ludzie, których poznałam w wirtualnym świecie.
Kategoria Graficzna: Marcel Hans:

Kategoria Literacka: v-ce hr. Kedar z Margon:
Wyobrażacie sobie drodzy Sarmaci karierę dr Kedara w naszym Księstwie ?
Wielu z Was było jej świadkiem, wielu wie o mnie niewiele.
Pięknego październikowego dnia 2006 roku, może lało nie pamiętam, ale dla mnie to do dziś
piękny dzień, przekroczyłem granice świata wirtualnego. Szukałem gry piłki nożnej on line
i zobaczyłem Księstwo. To był dla mnie szok!
Polityka, gospodarka, żywe dyskusje. Trafiam na moment gdy RCA ostro sie spiera ze Skarbnikiem
o symbole nazistowskie. Zabrałem głos na ldks i od razu dostałem po uszach. Uśmiech zdobi teraz
mą twarz na te wspomnienie. Jakiś czat w Teutonii i ostre odzywki Kaxia (wtedy go nie znałem).
Otwarł się przede mną barwny niewidzialny świat. Mnóstwo postaci dziwnych, szlachetnych a
niekiedy nędznych.
W realu jestem członkiem partii politycznej w Sarmacji znajduję o podobnie brzmiącej nazwie
czyli SPD. Okazało się, że to partia sprawująca władzę. Poznaję blisko Zbyszko, Morpha, Kwaziego
- do dziś nazywam go swym Mistrzem. Pierwsze dyskusje i pierwsze antypatie jak Wander, Keller
dołącza do nich potem Khand, Czarnecki i na końcu RCA.
Zrozumcie antypatia to nie nienawiść. Po prostu oni mnie nie lubią ze wzajemnością.
Książę w tym czasie początków mej kariery Sarmacji jawił się jako jakiś półbóg. Niedostępny
do granic możliwości. Tak mnie się wtedy zdawało. Teraz dla nowych jest z tym gorzej niż dawniej.
Piotr Mikołaj teraz to już nie niedostępny władca. To nasz Wielki Książę i Autorytet i Wielka
Sympatia wszystkich Sarmatek i Sarmatów.
Przez moje zaangażowanie w reformę gospodarki Syriusza wpadłem w politykę. Nie wiem czy pamiętacie
moją dyskusję z hr. Szczęśniewskim "czy prawa ekonomii działają w wirtualu czy nie". Uff to była
dyskusja, która mnie zaprawiła i przypomniała o wszystkich chwytach erystycznych.
SPD zdobywa władzę, zostaję emfigiem. Dopiero wtedy zorientowałem się jak bardzo jest podzielone
nasze małe społeczeństwo. Niewielka grupka potrafiła narzucać poprzez swoją aktywność swoją wolę
całej reszcie. Mimo, że SPD sprawowała władzę było ciężko. Odwoływania MSZ, ciągłe bezzasadne
ataki opozycji, byle się tylko czepiać.
Teraz patrząc już z perspektywy arystokraty i senatora, widzę jak szalone to było te pierwsze
dziesięć miesięcy mego pobytu. Apogeum przypadło na wandejski czerwiec. Byłem już, jak wiecie
wtedy Kanclerzem (tylko dlatego, że SPD nie miała żadnego innego sensownego kandydata). Dochodzi
do przesilenia towarzysko-politycznego. Z jednej strony grupa espedowsko-teutońska z drugiej
wandejsko-baridajska. Zwornik pękł. Tym zwornikiem do tego czasu był nasz Książę. Konflikt był
nieunikniony i znalazł swoje ujście w stanie wyjątkowym i w fakcie odejścia Wandystanu z Sarmacji.
Konflikt zresztą tli się nadal ale ma swe naturalne bezpieczniki inności i niezależności.
Po czerwcu chciałem dążyć do minimalizowania mojej roli w polityce centralnej. Nadszedł jednak
Robert von Thorn-Czekański i otworzył się nowy rozdział dla SPD i tym samym i dla mnie. Kierowałem
propaganda partyjną. Przez dwie kadencje wyborcze ubaw był niezły. W międzyczasie w SPD pokazali
się nowi liderzy Daniel Chojnacki i Michael von Lichtenstein. Czas było odejść zwłaszcza, że Daniel
okazał się niesamowicie dobrym Kanclerzem.
Na moje stare lata znów rozpocząłem naukę programowania - PHP i MySQL. Poznałem Krzysia Wróbla
- młodego geniusza informatyki. Razem napisaliśmy PARS tzn. on pisał a ja wymyślałem. Jak się
poduczyłem to juz modyfikowałem skrypty PARSu sam. To jednak Krzyś potrafił tak zrobić, że
wszystko działa do dziś.
Ile dziwnych zależności i konfliktów tutaj mnie spotkało. Poczynając od Teutonii. Mimo przyjaźni
z Kwazim momentami ostro się spierałem z Rodem Cesarskim by w końcu razem współpracować z JCM
Jakobem i JKM Łukaszem Augustem nad zjednoczeniem dwóch Teutonii.
Konflikty polityczne z monarchistami, którzy nie potrafili skutecznie przejąć władzy aż do ich
rozpadu. Teraz sam jestem niezrzeszonym monarchistą.
Naturalny dla mne konflikt z lewicowymi politykami. Dziwne, że nie skonfliktowałem się na tym
tle z mar. Łaskim czy v-ce hr. Kaczyńskim. Oni mnie jednak lubią i wybaczają.
Czym dla mnie teraz jest Sarmacja, teraz gdy niemal przeszedłem całą ścieżkę awansu w naszym K
sięstwie?
To mój wirtualny i prawie rzeczywisty dom. Tutaj w Sarmacji mam wielu młodych przyjaciół bliższych
i dalszych. Tutaj też ponownie skrzyżowałem ścieżki życia z Piotrem Kościńskim. Piotr jest starszy
ode mnie o chyba siedem dni. W latach 80 ubiegłego wieku (fajnie brzmi) razem tworzyliśmy Związek
Młodzieży Demokratycznej on w Warszawie ja w Katowicach. Teraz Piotr i ja jesteśmy monarchistami :).
Nie sposób nie wspomnieć o najbarwniejszych Sarmatach a raczej Sarmatkach jak nasze Teutonki
Edyta i Pola. Zawsze potrafiące tonować nasze zapędy w nierzeczywistość. Czy Winheart - cudowna
kobieta z pazurami albo nasza czarownica Marietta (może wróci?).
Tak, Sarmacja to nie strony www, to ludzie rzeczywiści, ich marzenia i dążenia. Realni młodzi
ludzie. Mogłem Was poznać realnie w Toruniu, Krakowie, u mnie w Katowicach czy pod Kłodzkiem.
Fenek odezwij sia czasem :).
Czy w realu poznałbym przesympatycznych Michała Łaskiego, Ojka, Khartouma czy Hetmana ?
Chyba nigdy!
Moje miasto v-rodzinne Margon. Gdy przybyłem było po wielkiej czystce. Byłem siódmym mieszkańcem.
Teraz w sumie jest dużo lepiej. Szkoda tylko, ze odszedł Nevy. Za to Reve jest burmistrzem
i dzięki niemu wreszcie zrealizowałem to po co przybyłem do Sarmacji. Mam swoją drużynę
piłkarską "Margońskie Konie". Nazwa wszystko tłumaczy to moje streszczenie ostatniego półtora
roku w wirtualu.
Na koniec małe przesłanie dla młodych mieszkańców Księstwa: "Dajcie z siebie
wiele a dużo otrzymacie"
Kategoria Graficzna: Marietta "Sissi" Sz.D. Barbescu -Wołyńczyk:


Teraz, kiedy już zapoznaliście się z twórczością osób biorących udział w konkursie nadszedł
czas na to, na co wszyscy czekamy: ogłoszenie wyników. Wszystkie prace mają oczywiście swoje zalety,
dlatego też jury w składzie: JKM Piotr Mikołaj, Kanclerz Michael von Lichtenstein i MDN Calisto
Kami-Chojnacka, postanowiło nagrodzić wszystkich autorów. By dłużej nie trzymać Was w niepewności,
z wielką radością ogłaszam, wszem i wobec co następuje:
W kategorii Graficznej pierwszą nagrodę w wysokości 200 lt otrzymuje Paweł
Heczko. Miejsce drugie i nagrodę w wysokości 150 lt zajmuje Marietta
"Sissi" Sz.D. Barbescu -Wołyńczyk. Pozostałe prace uplasowały się na miejscu trzecim,
a ich autorzy: Konrad de Luna y Euskadi, Marcel Hans oraz
Marek bnt von Thorn-Lipa-Chojnacki otrzymują nagrody
w wysokości 50 lt.
W kategorii Literackiej postanowiliśmy przyznać dwa pierwsze miejsca.
Zajęli je Apolonia s.d. Kuc oraz v-hr.
Kedar z Margon. Otrzymują oni oboje nagrody wysokości 200 lt. Kolejne prace
wykonane przez Marcina kaw. Komosińskiego oraz
Michała Siduniaka wyróżniamy nagrodą 50 lt.
Serdecznie gratulujemy Wszystkim wygranym!

Nie byłoby oczywiście Konkursu bez nagród, a nagród bez dźwięczących libertów. Dzięki dobroci
Sarmatów MDN udało się zebrać aż 1000 libertów przeznaczonych na nagrody. By wyrazić im podziękowanie
oraz by uczynić zadość obietnicy złożonej podczas ogłaszania konkursu na wieczną pamiątkę pozostawiam
Listę Darczyńców Szóstej Rocznicy Niepodległości Sarmacji.
JKM Piotr Mikołaj
Michael von Lichtenstein
Marcin Komisiński
Tomasz Chojnacki
Paweł Szermiński
Timios Kiechajas
Henryk von Thorn-Leszczyński
Dariusz Makowski
Konrad de Luna y Euskadi
Robert Kozak
Calisto Kami-Chojnacka
Wszystkim Daroczyńcom dziękujemy
Lista zawiera nazwiska wszystkich osób, które dofinansowały MDN i pomogły zebrać
fundusze na Konkursy Jubileuszowe oraz dalszą działalność Ministerstwa.
|